Praktyka

Kilkanaście razy dziennie, zwłaszcza gdy nie masz się najlepiej, poruszaj się lub pochodź w jakiś śmieszny sposób. Najłatwiej chodzić do tyłu, poskakać w miejscu lub na jednej nodze.

Przypominajki

Naklej kawałek taśmy na czubek buta. Gdy twój wzrok na niego padnie oceń swój nastrój w skali od 1 do 10. Potem wykonaj serię śmiesznych kroków i znów oceń swój nastrój. Widzisz jakąś zmianę?

Buzia sama mi się śmieje. ?

Mam nadzieję na wypatrzenie gdzieś w miejskiej przestrzeni kogoś z naszej grupy praktykującego właśnie w tym tygodniu. Może nie być to takie trudne.

Kiedy przypomniałam sobie, pierwsza myśl dotyczyła tego, jaki krok/podskok wykonać i właśnie w tym momencie zawsze czułam puszczanie. Uwaga zostawiała to, czym zajmowała się z pełnym poświęceniem i to napięcie związane z trudnością odpuszczało. Schodziło na drugi plan. Pojawiał się uśmiech. 

Ta praktyka odrywała uwagę od nadmiernego, poważnego skupiania się na sobie i swoim trudnym położeniu i zmieniała perspektywę. Fajnie jest poczuć, że mogę sama wpłynąć na mój nastrój. Raz, że nie muszę obarczać tym innych ludzi, którzy nie zawsze są, nie zawsze mogą i nie zawsze rozumieją co dzieje się w moim sercu i czego potrzebuję. Dwa, że daje mi to poczucie sprawstwa.

Ja raz w poniedziałek, po bardzo trudnym spotkaniu.

Gwarantowana poprawa humoru na cały dzień.

A zdziwienie innych – no cóż, bywa… Było warto…

  • Monika

Gdy pojawiał się łagodny lęk i smutek, uczucia, które pojawiały się na skutek moich automatycznych myśli, to biodra szły w ruch, a nogi skakały do tyłu. Nie raz ten taniec trwał dłużej. Na twarzy pojawiał się uśmiech, a w sercu radość, a w głowie myśl – fajne to ćwiczenie.

Było też tak, że świadomie rezygnowałam z tej praktyki, pozwalając sobie na pobycie przez jakiś czas ze smutkiem, z bezsilnością i pobadanie siebie – tak, jak w tamtym tygodniu. Te uczucia były bardziej intensywne, dotyczyły “tych” poważnych spraw. Było też i tak, że szłam za nawykiem, głównie przy złości, i to chyba przy tej złości (tak sobie teraz myślę) wynikającej z mojej bezsilności, braku mojej efektywności. I tu już robiła się taplanina w błotku dysforii.

  • Kasia

Jeden raz próbowałam.

Pomogło.

Niestety nie wprowadziłam systemu karteczek… w najtrudniejszych dniach tego tygodnia zapomniałam, a może było by lepiej…

  • Basia

„Gdy uznajemy własną głupotę, a wręcz, gdy jesteśmy gotowi być głupi, otwiera się przed nami wiele możliwości.”

Dr Jan Chozen Bays